W taki upał (na termometrze było ponad 30 stopni) z nazwą trafili –  ,,Bieg Szlak Trafi”. 5.08.2017 odbyła się seria biegów w miejscowości Parchatka. Miłośnicy biegów górsko-przełajowych mogli zmierzyć się na trasach o długości: 7km, 21km, a także 57km. W biegach wzięło udział około 550 osób.

Wystartowałem o godz. 10:00 na dystansie 7km. Bieg był bardzo wymagający. Zmierzyłem się z trzema podbiegami, każdy o długości około 400m. Wchodziły niemiłosiernie w nogi, do tego doszła wysoka temperatura. ,,To będzie szkoła przetrwania” – pomyślałem. Dla mnie – głównie biegacza ,,ulicznego”, było to ciekawe, a zarazem bardzo męczące doświadczenie. Biegi tego typu nie nadają się na rozwijanie dużych prędkości, dlatego prowadzenie zostawiłem doświadczonemu zawodnikowi na tego typu trasach. Trzymałem się chłopaków w oczekiwaniu na dalszy rozwój wydarzeń. Nie znałem trasy, także był to dodatkowy powód, dla którego nie należało szarżować. Wiedziałem tylko, że będę musiał zmierzyć się z 3 wymagającymi podbiegami.

Po pierwszym, czułem lekki dyskomfort. Na treningach robiłem podbiegi, jednakże to był zdecydowanie twardy orzech do zgryzienia. Zawodnik, który prowadził, nagle zniknął mi z oczu. Zostaliśmy we dwóch i trzymaliśmy w miarę równe tempo. Zdałem sobie sprawę z tego, że pierwszy zawodnik jest poza zasięgiem, dlatego starałem się trzymać tempo drugiego. Plan był taki, trzymać się gościa, nie odpuszczać na podbiegach i na finiszu przygrzać. Nieprzewidywalna trasa strasznie to utrudniała.

Podczas drugiego podbiegu miałem ochotę się zatrzymać i wejść. Rozkminy życia zaczęły nachodzić do mojej głowy. ,,Po co mi to? Odpuść sobie kolego”. Starałem się nie dopuszczać tego typu rzeczy do głowy i nagle przypomniał mi się pewien cytat „Ból przemija, chwała trwa wiecznie”. Wytrzymałem tempo do końca.

Ostatnie 300m finiszu załatwiło sprawę i uplasowałem się na drugim miejscu.  Jestem bardzo zadowolony z biegu jak i miejsca, które zająłem. Debiut na takiej trasie jak najbardziej zaliczam do udanych. Pochwała dla organizatorów za lokalizację i przygotowanie posiłku stricte dla wegetarian (było leczo :D). W pobliżu znajdowała się Karczma Parchatka, w której można było zamówić regionalne potrawy . To by było na tyle z pochwał. Podsumowując nie ma się do czego przyczepić, no może poza nagrodami, które były dawane na siłę. Bon rabatowy 100zł na zakup zegarka których cena zaczyna się od 1200zł, raczej nie zachęca do jego zakupu. Miłym dodatkiem był za to maślany kogut-bazyliszek, który jest symbolem Kazimierza Dolnego. Teraz czas na spokojne wybieganko, żeby rozbić ten górski zakwas 🙂

Written by Dawid Duda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *